Rozprawa za rok albo dwa…

Tak się złożyło, że w zeszłym roku w święta Bożego Narodzenia wypadał termin złożenia apelacji w pewnej sprawie. Trzeba więc było wziąć się w garść i sporządzić stosowny dokument w gorączce przedświątecznych przygotowań. Apelację wysłałem pocztą w wigilię.

To było ponad rok temu. Ktoś może zapyta: I jak skończyła się ta sprawa? Chętnie odpowiem! Nie skończyła się wcale. Właściwie, to nawet się nie zaczęła. Sąd Okręgowy dla Warszawy Pragi nie wyznaczył jeszcze terminu rozprawy apelacyjnej…

Tak! Od 12 miesięcy czakam na wyznaczenie rozprawy i liczę, że jak już zostanie wyznaczona, to z możliwie krótkim terminem oczekiwania – jedynie jakieś 2 -3 miesiące…

Jakie jest uzasadnienie dla rozpoznania tej sprawy z tak wielką zwłoką? Czy w tym przypadku można jeszcze mówić o sprawiedliwości? O skrajnie odmiennym przypadku pisałej tutaj.

Tagi:, , ,
Ostatnie wpisy